„Hyperion”

Gdy na tylnej części okładki przeczytałem, że „Hyperion” to druga po „Diunie” pod względem popularności powieść science-fiction, oczekiwałem zapierającej dech w piersiach lektury, wartkiej akcji i łez wzruszenia po przeczytaniu ostatniej strony książki. Co natomiast dostałem? Wszystko to, a nawet jeszcze trochę!

Ludzkość czeka zagłada. Jedynym ratunkiem dla cywilizacji zbudowanej przez człowieka jest Pielgrzymka, którą mają odbyć główni bohaterowie powieści. Ci zaś, niemal jak w „Dekameronie” Giovanniego Boccaccia, opowiadają historię swojego życia. Ich serca przepełnione są nadzieją, że przeznaczenie przypisze im wybawienie ludzkości i da możliwość zrealizowanie własnych prywatnych celów. Jednocześnie boją się otworzyć oczy każdego ranka. Czego się lękają?

Postacie pierwszoplanowe podczas podróży na Hyperion – planetę, na której znajduje się rozwiązanie największej zagadki ówczesnego świata – nieraz z wyrazem cierpienia i zawziętości na twarzach mówią o swoim życiu, o swoich przeżyciach, które odcisnęły na nich tak znaczące piętno, o tym, że ryzykują utratą wszystkiego, co do tej pory znali. Motywacja bohaterów każdym przypadku jest całkowicie inna, a kierują nimi różnego rodzaje uczucia. Nie można odmówić głębi i wyrazistości postaciom pierwszoplanowym. Już od początkowych stron można było polubić bohaterów, lub odwrotnie – mieć do niech negatywne nastawienie. Główne postacie poznajemy z opowieści, jakie snują, a także z rozmów prowadzonych między nimi.

„Hyperion” wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Powieść czytałem z zapartym tchem, oczekując rozwinięcia dalszych perypetii bohaterów. Dużą zaletą powieści jest jej różnorodność. Czytelnik znajdzie w niej wartką akcję, barwne i wyraziste opisy, dzięki którym wydawało mi się, że nagle przenoszę się gdzieś w przestrzeń miedzygwiezdną, a także opowieść o miłości i namiętności, a nawet średniowieczną rycerską bitwę. Oprócz heroicznych wyczynów w „Hyperionie” znajdziemy także poruszającą do głębi historię pewnej tragedii i poświęcenia w imię uczucia do swego dziecka, ale aby nie odbierać satysfakcji z czytania, nie zdradzę szczegółów. Do tego książka wypełniona jest symboliką – np. rozpięty na „krzyżu” bohater pewnej opowieści…

Wyżej wymienione elementy oraz barwny i przyjemny styl, jakim dysponuje autor powoduje, że książkę czyta się z wielka łatwością i ogromnym zainteresowaniem. Wielkie tomisko, jakim jest „Hyperion”, wyposażone zostało w ładną oprawę graficzną, która również jest niewątpliwą zaletą.

Do plusów książki zaliczę także odwołania do twórczości Poety Poetów, czyli Johna Keatsa, przedstawiciela angielskiego romantyzmu, który swymi dziełami inspirował autora. Liczne poetyckie wstawki, odwołania do Starej Ziemi, do przeszłości Anglika i spójna logiczna całość, stanowi świetne połączenie, dzięki czemu jeszcze silniej książka oddziaływała na moją wyobraźnie.

Jeśli zastanawiacie się nad kupnem powieści Dana Simmonsa, lub nad jej przeczytaniem, to z czystym sumieniem i ręką na serce mogę powiedzieć, że ze wszech miar warto zapoznać się z tym dziełem. „Hyperion” w 1990 roku zdobył Nagrody Hugo i Locusa, a jej autor za oceanem i nie tylko jest cenionym i lubianym pisarzem. Już teraz nie mogę doczekać się drugiej części cyklu, czyli „Upadku Hyperiona”, którego wydanie Wydawnictwo Mag zaplanowało na 27 czerwca 2008 roku.

Tekst pierwotnie został opublikowany na serwisie Paradoks.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s