„Człowiek, który stworzył Hitlera” – recenzja

Nakładem wydawnictwa „Świat Książki” ukazała się kolejna historia ikony III Rzeczy – Adolfa Hitlera. Jest to tytuł o tyle nietypowy, że nie traktuje tylko o Fuhrerze i jego „dokonaniach” – czy to na płaszczyźnie politycznej, czy osobistej – ale opisuje kilka ważnych etapów w jego życiu poprzez pryzmat pewnej „przypadłości”, jakiej nabawił się podczas I Wojny Światowej.

Już sam tytuł lektury wskazuje czytelnikowi, że głównym bohaterem (wbrew temu, że na okładce widnieje Hitler) nie jest przywódca III Rzeszy, ale człowiek, który „stworzył Hitlera”. To zagadkowe stwierdzenie po przeczytaniu książki staje się tak łatwe do rozszyfrowania, jak Enigma, gdy zna się właściwy klucz dekodujący.

Levis przedstawia sylwetki dwóch osób. Poznajemy historię Adolfa Hitlera, a także Edmunda Forstera – naukowca, lekarza, kochającego ojca i męża, człowieka światłego, będącego członkiem elity intelektualnej nie tylko Niemiec, ale i Europy.

Co łączy te dwie persony mimo tak odmiennych pierwszych skojarzeń? Jak się okazuje, zarówno bardzo wiele, jak i niemal nic. Adolf Hitler był „tylko” pacjentem Edmunda Forstera. Jakie schorzenie miał Fuhrer? Czym dokładnie zajmował się Forster i jak mu pomógł?

Prezentacja sylwetek zaczyna się od przedstawienia przodków obu postaci. Rozdziały są przemieszane, więc poznajemy najważniejsze osoby i losy dwóch rodzin w sposób równoległy. Dowiadujemy się na przykład, że dziadkowie Hitlera mieli znaczne problemy, m.in. finansowe, ale nie tylko. Zszokował mnie opis autora, w którym to przedstawił „wychowanie” młodego pokolenia Niemców.

W koszu z owocami znajdowało się kilkanaście jabłek. W każdym tygodniu można było zjeść tylko jedno, ale trzeba było zacząć od owocu zepsutego i robaczywego. Mijał kolejny tydzień, a następne jabłko traciło swą świeżość. Ponownie należało zjeść owoc zgniły. Po kolejnych siedmiu dniach sytuacja się powtarzała. Nakaz taki powodował, że wszystkie jabłka były jedzone, gdy już się zepsuły! Czemu miało to służyć? Według autora sprzyjało to hartowaniu ducha młodzieży.

Po takich przeżyciach nie dziwię się, że Hitler miał nierówno pod sufitem – w przeciwieństwie do Forstera, który wychował się w dostatku. Rodzice Edmunda, światowi i wykształceni, zapewniali jemu i jego braciom wszystko, czego potrzebowali. Zaowocowało to błyskotliwą karierą naukową i szczęściem rodzinnym. Jego ojciec, lekarz i profesor, zapewnił całej trójce dzieci wspaniałe możliwości rozwoju. Pomagała mu w tym matka, Holenderka – równie bogata, co elokwentna.

Edmund marzył o staniu się kimś takim, jak jego ojciec. Chciał zdobywać kolejne tytuły naukowe, pragnął pisać rozprawy medyczno-psychologiczne. Gdy nastała wojna, bez wahania poszedł w ślady ojca i służył jako wojskowy lekarz w lazaretach i na frontach. Po zakończeniu I Wojny Światowej kontynuował pracę naukową. Zyskał wielki prestiż i uznanie. Szczytem kariery było objęcie funkcji dyrektora Kliniki Chorób Nerwowych w Greifswaldzie. Czym zajmował się Edmund Forster? Był psychologiem – w dużym skrócie.

Hitler w 1917 roku przeżył atak gazowy. Opisuje ten fakt w „Mein Kampf”, a w ślad za nim jego biografowie. W swych wspomnieniach utrzymuje, że w wyniku działania środków chemicznych stracił wzrok. Lekarze w rzeczywistości określili jego uraz jako „histeryczną ślepotę”. Związane to było z „siłą woli”, która zniknęła w wyniku ataku brytyjskiego.

Trzeba dodać, że niemiecka psychologia z dużym namaszczeniem podejmowała temat związany z tą cechą jako element sprawczy (jeden z wielu) dominacji Niemców nad innymi narodami – zarówno w kwestiach gospodarczych, jak i kulturalnych.

Przyszły przywódca III Rzeszy nie był odosobnionym przypadkiem, kiedy to „siła woli” zanikała, a żołnierze nie mogli wykonywać swych patriotycznych obowiązków. Tworzone były dla nich specjalne ośrodki odosobnienia, w których leczone były choroby i dolegliwości psychiczne. Hitler przebywał w takim szpitalu w Pasewalku. Tam spotkał się z Forsterem.

Doktor Forster uznał przypadek Hitlera za arcyciekawy. „Histeryczna ślepota” czy inne dolegliwości na tle nerwowym związane były z niechęcią do prowadzenia działań wojennych, a wielu żołnierzy szukało w ten sposób ucieczki z frontu. Depresja wywołana codziennym strachem i niepewnością została spotęgowana, gdy Brytyjczycy rozpoczęli ataki gazowe. Lekarze nie traktowali takich przypadków z nadmierną troskliwością. Najczęstszą metodą leczenia przypadłości histerycznych było podłączanie pacjenta do prądu o wysokim napięciu. Jak pokazała praktyka, było to nadzwyczaj skuteczne rozwiązanie.

Dlaczego Hitler był ciekawym przypadkiem? Bo chciał wrócić na front, do swej kompanii i kolegów. Chciał znowu spełniać swoje obowiązki i dostarczać wiadomości na froncie – był kurierem. Forster nie chciał zastosować terapii leczenia prądem, dlatego zdecydował się na inne rozwiązanie. Jakie? Tego dowiecie się po przeczytaniu książki.

Po zakończeniu kuracji Hitler wrócił na front, a Forster żył nieświadomy, w jak ogromnym stopniu przyczynił się do tak wielu nieszczęść, które miały nadejść. Co było dalej? Można by długo opowiadać i przytaczać kolejne historie z życia obu postaci, ale nie mają one już tak dużego znaczenia. Dodam jedynie, że Forster żył szczęśliwie do czasu, kiedy w Fuhrer przypomniał sobie o swojej byłej dolegliwości, a także o lekarzu, który go z niej wyleczył. Wódź postanowił pozbyć się niewygodnego człowieka, a także dokumentów związanych z kuracją, więc zaczęły się naciski na Forstera. Na początku próbowano zwolnić go z funkcji dyrektora kliniki poprzez szantaż, gdy to nie poskutkowało, doszło do gróźb. Prawdopodobnie skończyło się na morderstwie. Dlaczego do tego doszło? Hitler nie mógł dopuścić istnienia jakichkolwiek rys na krystalicznie czystym życiorysie.

Skąd wiemy, że tak faktycznie było? Forster, wiedząc, że jest zagrożony, wykorzystał fakt swych częstych podróży i umieścił w szwajcarskiej skrytce opis choroby i kuracji Hitlera. Rozdał je także znajomym literatom, którzy mieli te dokumenty „puścić w obieg”. Ta decyzja poprzedzona była wieloma nieprzespanymi nocami, gdyż walczyły w nim dwie postawy – lekarza, zabraniająca ujawniać danych o kuracji swoich pacjentów, oraz druga, którą była swoista odwaga obywatelska, bo swoim działaniem chciał Forster przeciwstawić się fałszowaniem historii i wskazać na tak znaczące wydarzenie w życiu Fuhrera, aby stało się znane szerszym kręgom.

„Człowiek, który stworzył Hitlera” zdecydowanie należy do ciekawych lektur, które warto znać. Napisana przystępnym językiem, rzetelna i pełna informacji może być pomocna zarówno wielbicielom-amatorom historii, jak i naukowcom.

Tekst pierwotnie ukazał się na serwisie Paradoks.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s