Gran Torino – recenzja

Sylwetkę Clinta Eastwooda każdy miłośnik kina powinien znać, a jeśli nie, to informacje o tym aktorze są łatwo dostępne i zawsze można poczytać – wystarczy wejść na Wikipedię. Jego ostatnia produkcja, w której wystąpił, czyli Gran Torino, wywarła na mnie duże wrażenie. Eastwood pokazał, że milionowe budżety i eksperci od efektów specjalnych wcale nie są potrzebni, aby zrobić dobry film.

Głównym bohaterem Gran Torino jest Walt Kowalski, Amerykanin z polskim rodowodem. Weteran wojny w Korei, ojciec dwóch synów, dobry mąż, obecnie na emeryturze. Walt jest twardym skurwysynem. Nikogo nie słucha, z niewieloma osobami ma dobry kontakt. Nie potrafi dogadać się z najbliższą rodziną. Nie rozumie, a przede wszystkim, nie akceptuje współczesnego świata. Nie podobają mu się współczesne Stany, w których dominuje ludność napływowa – przede wszystkim czarni i żółci.

Kowalski jest przedstawicielem kultury postfiguratywnej. Świat poszedł do przodu, on zatrzymał się w latach 50. Nie potrafi przystosować się do sposobu życia, jaki prezentują młodzi ludzie, co powoduje jeszcze większą alienację amerykańskiego weterana. Po śmierci żony, zostaje sam jak palec. Na domiar złego na ulicy, na której mieszka, dominują obcokrajowcy, których szczerze nie lubi.

Przełomem dla Walta jest poznanie młodej Wietnamki imieniem Sue – jego sąsiadki. Ich znajomość rozpoczęła się specyficznie, ale jednak „normalnie” jeśli chodzi o obraz dnia codziennego Ameryki przedstawiony w Gran Torino. Kowalski uratował ją od pobicia i zgwałcenia przed młodocianą bandą „asfaltów”. Tak rozpoczęła się swoista metamorfoza Walta Kowalskiego. Oczywiście, nie był to proces łatwy i krótki. Zanim amerykański weteran uznał swoich sąsiadów za godnych rozmowy, rozlało się z jego ust morze przekleństw pod ich adresem. Gdy po raz pierwszy przestąpił próg domu rodziny Vang Lor, spotkał w nim poszanowanie tradycji, której jemu bardzo brakowało. Oczywiście tradycji narodowej Hmongów (południowo-azjatycka grupa etniczna). Wtedy po raz pierwszy od dawna poczuł sympatię do rodziny Sue.

Kowalski bynajmniej nie zmienił swojego podejścia do obcokrajowców po jednym spotkaniu, lecz zrozumiał, że musi się otworzyć na innych ludzi, aby poczuć znowu szczęście, którego tak mu brakowało. Po wahaniach i przy początkowej dezaprobacie Walt zdecydował się przyjąć „ofertę” rodziny Vong Lar, w następstwie której Thao (brat Sue), miał odpracować swoją winę względem Kowalskiego.  Młodemu Hmongowi nie było łatwo porozumieć się ze starym kapryśnym Amerykaninem, lecz Thao wykazał się cierpliwością i pracowitością.

W filmie ukazany jest problem starości, a jej symbolem jest Walt Kowalski. Nikt go nie rozumie, nie potrafi się przystosować, nie czuje się szczęśliwy. Rodzina go nie szanuje – ani synowie ani jego wnuki nie znajdują z nim wspólnego języka. Przed sąsiadami trudno jest się otworzyć, a znajomych w jego wieku nie ma już zbyt wielu. Większość dni Walt spędza w towarzystwie swojej suki, siedząc na tarasie i popijając piwo lub dietetyczną colę.

Clint Eastwood pokazuje, jaki wpływ na człowieka mają jego złe doświadczenia – w tym przypadku chodzi o doświadczenia wojenne. Wojna jest legalnym morderstwem drugiego człowieka, za które można otrzymać medal. Po upływie blisko 50. lat Walt nadal nie potrafi się śmiać, nie uśmiecha się wcale. Jego tragedię potęguje śmierć żony – najwspanialszej z możliwych kobiet. Kowalski stracił wszystko, na czym mu zależało, a to czego nie osiągnął, było mu kamieniem u szyi.

Rozwiązaniem okazała się przyjaźń z młodym Thao. Jednak i ta skończyła się tragicznie.

Film jest dobry i trzyma w napięciu. Nie z powodu super akcji, nie dla efektów specjalnych, ale dla bohaterów i ich przeżyć – gra aktorska może nie jest rewelacyjna, lecz przesłanie jest głębokie – w dobie upadku moralnego należy trzymać się własnych zasad, walczyć o swoje, a także nie ulegać młodocianym gangom. Jeśli poszukujecie dobrego poważnego kina, polecam Gran Torino.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s