RED, czyli nie wszystko złoto co się świeci

Na najnowszy film Roberta Schwentke szedłem mając  otwarty umysł. Specjalnie nie czytałem recenzji i komentarzy dotyczących tej produkcji, aby niczyim zdaniem nie sugerować się podczas wypowiadania własnej opinii. Po seansie miałem całkiem sporo do powiedzenia, część z tego chciałbym wam przedstawić w poniższej notce: RED, czyli nie wszystko złoto co się świeci.

Plusy filmu zdecydowanie przeważają nad jego minusami. Wystarczy wymienić takie elementy jak: gra aktorska, muzyka czy bardziej ogólnie – realizację pomysłu. Najsłabszą częścią RED-a jest fabuła, która okazała się banalna – były agent służb specjalnych zostaje zakwalifikowany do „odstrzału”. Do jego domu zostaje wysłany oddział specjalny, który ma go wyeliminować. Jak łatwo się domyślić, Frank Moses (Bruce Willis) wychodzi z zasadzki bez szwanku. Całą fabułę można streścić w zdaniu – główny bohater ucieka, dowiaduje się kto i dlaczego chce go zabić, a następnie dokonuje zemsty. Proste, prawda?

Ale właśnie taki miał być ten film – prosty. Dlatego fabuła jest aż do bólu przewidywalna, zresztą w takich produkcjach nie ona jest najważniejsza.  Oczywiście jest kilka ciekawych tytułów nastawionych na akcję, w których także fabuła jest mocną stroną, na przykład Incepcja czy Mroczny Rycerz, ale to nie stanowi twardej zasady.

Twórcy RED-a skupili się przede wszystkim na wartkiej akcji (walki wręcz, pościgi, strzelaniny itp), tego elementu nie brakuje, szczególnie w pierwszej połowie filmu. Nie brakuje też specyficznego klimatu – częste nawiązania do przeszłości poszczególnych postaci oraz nietypowy humor, a to wszystko zostało przedstawione na tle interesujących historii charakterystycznych głównych bohaterów. Najbarwniejszą sylwetkę wykreował John Malkovich, który zagrał Marvina Boggsa – paranoika widzącego wszędzie spisek organizacji typu CIA i działania szpiegów z Waszyngtonu. U boku Willisa i Malkovica zagrali jeszcze Morgan Freeman (Joe), Mary-Louise Parker (Sarah) oraz Helen Mirren (Viktoria).

Realizacja pomysłu i gra aktorska to zdecydowane zalety filmu. Do kolejnych zaliczę muzykę – świetnie współgrała z obrazem.  Twórcą ścieżki dźwiękowej do tej produkcji jest Christophe Beck, znany m.in. z muzyki do Nocnej randki czy Jutro będzie jutro. I na tym koniec pozytywów. RED to film średni – ma kilka ciekawych scen, galerię interesujących bohaterów, swój specyficzny klimat, ale oceniłbym go jedynie na 4- (słownie: cztery minus).

RED nie powalił mnie na kolana. Były momenty, w których film tracił tempo i nie było elementu zastępczego – ani fabuła, ani postacie nie potrafiły zniwelować tych kilku niedociągnięć. Ten obraz mogę polecić miłośnikom filmów akcji i niezobowiązujących intelektualnie produkcji nastawionych tylko na efektowność. Jeśli chcesz zrelaksować się, odpocząć od dnia co dziennego, spędzić miło 111 minut, to warto wybrać się do kina.

PS

Moja Beata po seansie powiedziała, że gdyby nie to, że RED-a oglądaliśmy w kinie, to zasnęła by w trakcie seansu. Ten film nie każdemu przypadnie do gustu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s