Studia = bezrobocie?

„Drodzy studenci, macie przerąbane” – tak profesor Rybiński określa naszą sytuację. Rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie ostrzega, że ilość absolwentów wyższych uczelni jest znacznie większa, niż ilość nowo tworzonych miejsc pracy. Sytuacja ta wynika ze zbyt niskiego wzrostu gospodarczego, a także utrudnień, jakie nakłada na pracodawcę nasz wspaniały „liberalny” rząd. Czy da się tę sytuację zmienić? Tak, ale jak to zrobić, powie wam prof. Rybiński. Zapraszam do obejrzenia krótkiego podcastu Krzysztofa Rybińskiego.

6 thoughts on “Studia = bezrobocie?

  1. Kilka uwag, jakie sobie pozwolę zrobić, bo jego eminencja mija się z prawdą. Po pierwsze, zacznijmy od tego, ze obecni 21-22 latkowie, o których to pan rektor wspomina, w żadnym wypadku nie są górką demograficzną! Od roku 85 następuje spadek liczby urodzeń, więc liczba młodych osób systematycznie napływających na rynek pracy spada. (dla tych na bakier z matematyką, ci z 85 roku mają 25 lat, i oni na rynku pracy już są). Po drugie – nie prawdą jest, że studia = bezrobocie i że rynek nie wchłonie nowych studentów, wszystko zależy od kierunku, a zachęcam do sprawdzenia, jakie to kierunki się najczęściej studiuje i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to naprawdę takie dziwne, że ci ludzie nie znajdują pracy?

    Dodatkowo… wg mojej opinii powszechny dostęp do studiów edukacje naszych rodaków psuje, niźli poprawia. Kiedyś bycie magistrem coś znaczyło, dziś to tylko papierek. A ludziom którzy tego mgr maja przed nazwiskiem, jak to moja świętej pamięci babcia mawiała: w dupie się po przewracało. Niedługo zabraknie nam robotników: murarzy, tynkarzy, spawaczy, operatorów najróżniejszych sprzętów, zbrojarzy, tokarzy itd itd, już teraz często gęsto widuje ukraińców u nas pracujących, bo u nas nie ma komu… ludzię się naoglądali w tv jak to się fajnie mieszka w ogromnym domu, jeździ super furą etc…pójdą na pierwsze lepsze studia i po ich skończeniu chcą od razu wszystko dostać na tacy…a tu klops.

  2. drapichrust pisze:

    Prawda jest taka, że na studiach, nawet dziennych, marnuje się dużo świetnych potencjalnych spawaczy, robotników czy hydraulików, którzy nigdy wyższością intelektualną się nie odznaczali, a nawet przy intensywnej pracy ich szanse pozostają nikłe. A przecież takich fachowców nam brak, podczas gdy studentów mamy nadmiar. Stąd ta nadwyżka „magistrów inżynierów po licencjacie i trzech fakultetach” myślę.

  3. Sienio pisze:

    Dzisiejsze uniwersytety są fabryką bezrobotnych – szczególnie kierunki humanistyczne, choć także po ekonomii nie ma za bardzo pracy. A to dlatego, że zbyt dużo osób kończy te kierunki. Trochę łatwiej w przypadku absolwentów uczelni technicznych i medycznych, ale o to nie jest regułą. Natomiast zgadzam się, że brakuje najróżniejszych robotników czy osób z konkretnym zawodem, a to dlatego, że traktuje się takie osoby za gorsze, co oczywiście jest strasznie krzywdzące.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s