Mgła – komentarz do filmu

W związku z dużą popularnością filmu dokumentalnego pt. Mgła, chciałbym dorzucić swoje trzy grosze do dyskusji o dziele Marii Dłużewskiej i Joanny Lichockiej. Postaram się nie oceniać jakości tego dokumentu, a zamiast tego powiem czy warto traktować go poważnie, a jeśli tak/nie, to dlaczego. Chciałbym też zwrócić wam uwagę na pewne założenia, które przyświecały autorkom Mgły.

Analizę Mgły rozpocznę od omówienia tytułu. Przede wszystkim tytuł możemy odbierać dosłownie, wtedy oznacza on zjawisko atmosferyczne i jednocześnie jedną z kilku przyczyn katastrofy smoleńskiej. Natomiast odczytując ten tytuł bardziej metaforycznie, to oznaczać on niepewność i „tajemniczość” w działaniach polskiego rządu dotyczących spraw związanych ze śledztwem. Kto choć trochę czytał/słuchał na ten temat wie, ile wątpliwości i dyskusji budzi też śledztwo smoleńskie prowadzone przez stronę rosyjską.

Film składa się z fragmentów wywiadów z byłymi pracownikami Kancelarii Prezydenckiej ś.p. Lecha Kaczyńskiego (wywiadów udzielili: Andrzej Duda, Adam Kwiatkowski, Jakub Opara, Jacek Sasin, Marcin Wierzchowski, Paweł Zołoteńki).  Współpracownicy Kaczyńskiego świetnie orientują się w problematyce relacji na linii Prezydent – Rząd, a także Kaczyński – media, dlatego wybór właśnie tych postaci jest słuszny. Wybrani  przez autorki dokumentu byli pracownicy Kancelarii nie mają siły przebicia w mediach, przez co nie dopuszcza się do publicznej dyskusji ich racji, co wg mnie stanowi sytuację patologiczną. Dzięki Mgle mają oni szansę zaistnieć w publicznej świadomości i stać się stroną, a nie przedmiotem publicznego dyskursu na temat wizyty Kaczyńskiego w Katyniu i katastrofy smoleńskiej.

Autorki postanowiły dopuścić do głosu polityków tylko z jednej opcji – to zarówno może być zarzut do filmu, jak i jego plus. Dla mnie to zrozumiałe działanie, bo widz wiedząc o tym, ma stuprocentową pewność, z jakiej perspektywy są opisywane wydarzenia związane z wizytą Kaczyńskiego w Katyniu. Gdyby dodać głosy „drugiej strony”, wtedy przekaz nie byłby tak wyrazisty, a mniej wyrobiony odbiorca mógłby go uznać za „bardziej obiektywny”. Widz, chcąc nie chcąc, byłby zmuszony „wybrać” jedną z dwóch lub trzech wersji, a to wcale nie oznacza, że wybrałby wersję „prawdziwą”.

Mgła ma budowę chronologiczną. Byli współpracownicy Lecha Kaczyńskiego najpierw opowiadają o planach wizyty w Katyniu, a także o reakcjach polskich instytucji, a następnie o atmosferze panującej wokół tej podróży. Następnie mówią o samej katastrofie, o zamieszaniu jakie wtedy powstało, a także o tym, jak pewne osoby potrafiły się w tej sytuacji odnaleźć. Jeśli ktoś nie śledził na bieżąco doniesień prasowych o działaniach polskich służb, a także informacji o postawach najwyższych w państwie polskim urzędników, może być zdziwiony lub nawet zszokowany, postawą kilku osób.

Warto jeszcze zwrócić uwagę, że w dokumencie pracownicy Kancelarii opowiadają o wizycie w Katyniu, a potem o samej katastrofie, na różnych płaszczyznach. Omówiona została rola mediów w kształtowaniu obrazu wizyty prezydenckiej, a następnie samej katastrofy, a także pochówku pary prezydenckiej na Wawelu.

Kilka osób, z którymi miałem przyjemność dyskutować o Mgle nie chciało nawet zacząć oglądać tego dokumentu mówiąc, że nie będą oglądały kolejnej propisowskiej propagandy. Takie podejście nie wróży nic dobrego – otwartość na postawy innych osób i tolerancja wobec nich zawsze jest mile widziana. Natomiast we Mgle nie ma tej propagandy, której niektórzy się obawiali. Relacje świadków są prawdziwe  i nie ulegają dyskusji (można oczywiście zakwestionować prawdomówność współpracowników Kaczyńskiego, lecz taką metodą można podważyć każdą wypowiedź będącą subiektywną opinią), ich komentarzy jest stosunkowo mało, większość to wspomnienia z tamtego tragicznego wydarzenia. Z częścią z nich można polemizować, i nawet trzeba – jeśli ktoś nie wierzy w ich słowa, lecz nie można ich bagatelizować.

Jeśli ktoś obawia się, że w dokumencie dowie się dlaczego rządowy Tupolew spadł z hukiem na ziemię i pozna winnych tej katastrofy, to swobodnie może obejrzeć Mgłę. W filmie nie poruszono tego wątku, nie analizowano sprawności technicznej samolotu, wykształcenia i umiejętności pilotów, a także możliwości zamachu ze strony rosyjskiej. We Mgle znalazły się fakty dotyczące doświadczeń  uczestników opowiadanych zdarzeń, czasem ich prywatna ocena postaw innych osób, ale nie narzuca się tam teorii związanych z przyczynami katastrofy.

Zdecydowanymi zaletami Mgły są:

  • fakty,
  • jednostronność,
  • chronologiczność,
  • wielopłaszczyznowość.

Warto zapoznać się z tym dokumentem. Dla części osób, tych którzy interesowali się katastrofą smoleńską i jej okolicznościami, nie będzie to nic nowego – wszystkie te informacje przewijały się już, lecz z różną siłą przebicia. Jeśli natomiast ktoś stronił od tego tematu, to Mgła jest dobrym dokumentem, ponieważ w skondensowanej formie, bardzo przystępnej z resztą, podane są najważniejsze informacje dotyczące okoliczności katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku oraz kilku wydarzeń, które tuż po niej nastąpiły.

Jeszcze raz zapraszam do zapoznania się z dokumentem Marii Dłużewskiej i Joanny Lichockiej, a także do przeczytania wywiadu z Lichocką.

Advertisements

2 thoughts on “Mgła – komentarz do filmu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s