Oscarowy duet, czyli „Jak zostać królem”

Głównymi postaciami, wokół których toczy się akcja, są władca Imperium Brytyjskiego – Król Jerzy VI (Colin Firth) oraz Lionel Logue (Geoffrey Rush), logopeda, który pomógł królowi przezwyciężyć jego największą traumę – jąkanie.

Jak zostać królem jest dramatem historycznym, ukazuje perypetie Alberta Fredericka Artura George’a – przyszłego Jerzego VI – i jego problemy z wystąpieniami publicznymi. Tłem tej opowieści jest Europa lat 30., w której faszystowskie Niemcy i komunistyczny Związek Radziecki  szykują się do rozpętania Małej Apokalipsy. Czy najpotężniejszy człowiek na Ziemi może stawić dumnie czoło Hitlerowi i Stalinowi, skoro nie może przezwyciężyć własnej ułomności?

Bertie (tak nazywali go najbliżsi) już w dzieciństwie miał problemy z poprawnym wysławianiem się i ze zdrowiem. Rodzina starała się mu pomóc, zatrudniała wielu fachowców, cenionych lekarzy i uznanych logopedów, lecz żaden z nich nie potrafił pomóc księciu Yorku. Zdeterminowana żona Bertiego udała się do Lionela Logue, o którym słyszała, że ma „niekonwencjonalne metody”. Wizyty u domorosłego terapeuty kompletnie zmieniły życie księcia Alberta.

Colin Firth miał bardzo trudną rolę, musiał zagrać króla-jąkałę, zakompleksionego i samotnego w gruncie rzeczy monarchę, którego jedynym oparciem była żona – lady Elżbieta Bowes-Lyon (Helena Bohnam Carter). Bertie strasznie bał się przyszłości, bał się odpowiedzialności i ciężaru, jaki na jego barki może przynieść mu korona. Książę Albert pewności siebie nabrał dopiero w trakcie spotkań z Lionelem. Wizyty u psychologa samouka, logopedy i aktora w jednej osobie, pozytywnie wpłynęły na  samoocenę księcia, co świetnie zostało pokazane przez Firtha.

Sceny terapii były zróżnicowane – część z nich powodowała śmiech, inne natomiast wzruszały i ukazywały skalę problemu, z którym Bertie walczył. Nie były to lekkie starcia, Albert musiał odsunąć na bok swoje wychowanie, zbliżyć się do prostego człowieka z ludu, musiał otworzyć się przed kimś zupełnie obcym. Natomiast Lionel był jak lodołamacz – powoli parł do przodu łamiąc przeszkody na swojej drodze, tymi przeszkodami zaś były przyzwyczajenia i wychowanie księcia Alberta.

Rozmowy Bertiego z Logue to spotkanie dwóch światów, dwóch światopoglądów, to swoista walka między królem  a „zwykłym” człowiekiem. To również starcie między monarchą o stosunkowo płytkiej osobowości, wręcz „normalnej”, bez charyzmy, a terapeutą z charakterem i niekonwencjonalnym podejściem do pracy oraz innych ludzi. W czasie terapii widzowi ukazuje się cały dramat tej historii. Głębokie przemyślenia oraz gry słowne  świetnie budowały klimat filmu. Dialogi są jednym z najlepszych elementów produkcji, z resztą cały scenariusz jest bardzo dobry (David Seidler ma duże szanse na Oscara). Film ma świetne tempo, nie dłuży się i jest zróżnicowany, gra także na emocjach widza, dzięki czemu seans mija w oka mgnieniu.

Wzrok przyciągało też odwzorowanie warunków życia, jakie towarzyszyły zarówno zwykłym ludziom, jak i rodzinie królewskiej. Społeczeństwo brytyjskie dostrzegło walory masowej komunikacji, bardzo ceniąc sobie radio. Po gazetach było to kolejne mass medium, docierało do najdalszych zakątków Imperium Brytyjskiego, więc  Windsorowie nie mogli bagatelizować tego wynalazku. Jak więc król ma zdobyć miłość swych poddanych, jeśli nie potrafi do nich przemówić?

Firth świetnie wywiązał się ze swojego zadania. Świetna mimika i piekielnie męczące jąkanie się stanowią wysoką poprzeczkę dla każdego aktora. Colin zasługuje nie tylko na nominacje do Oscara, ale także i na samą nagrodę (nominowany w kategorii Aktor pierwszoplanowy). Geoffrey Rush natomiast to kandydat numer jeden do Oscara za rolę drugoplanową.

Takie produkcje jak ta udowadniają, że aby zrobić genialny film wcale nie trzeba pięknych gwiazd rozbierających się przed kamerą, milionowych budżetów i technologii 3D. Wystarczy „jedynie” oryginalny pomysł, świetna realizacja i powalająca gra aktorska. Jak zostać królem to majstersztyk i wcale mnie nie dziwi szereg nagród, jakie produkcja uzyskuje, a także liczne nominacje do najbardziej prestiżowych wyróżnień w świecie kina. Zdecydowanie warto obejrzeć obraz Tomasa Hoopera. Polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s