Bezmyślny konsumpcjonizm

XXI wieku istnieje dziesiątki instytucji udzielających wszelakiej maści kredytów i pożyczek. Szczególnie kuszące są oferty sprzedaży ratalnej, a gdy do tego dołożyć jeszcze oprocentowanie 0%, wtedy zakupy stają się znacznie łatwiejsze – w końcu niby dlaczego nie skorzystać z takiej „okazji”?

Obywatele wysoko rozwiniętych krajów Zachodu przyzwyczaili się do życia na wysokiej stopie. Część z nich nie mogłaby sobie na takie życie pozwolić, gdyby właśnie nie kredyty i pożyczki. Problem polega na tym, że kiedyś trzeba te pieniądze oddać, i to z nawiązką. Jeśli ktoś ma zagwarantowane zarobki, posiada kapitał generujący stały dochód, to sprawa wydaje się zdecydowanie prostsza. Ale ile osób, ilu prywatnych przedsiębiorców, ma zapewniony stały i niezmienny dochód? Badań nie prowadziłem, ale z obserwacji powiem, że niewielu. Usługodawcy uzależnieni są od rynku zbytu, od chwilowego popytu, a ten może zmienić się z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień. Przykładem niech będzie branża turystyczna, z którą obecnie jestem związany.

EGIPT

Gdy wybuchły zamieszki w Egipcie, wielu organizatorów turystyki wstrzymało wyloty wczasowiczów. A to oznaczało gigantyczne straty. Przede wszystkim koszt zarezerwowania i wynajęcia hoteli – a to nie małe sumy. Można przyjąć średnią cenę, że osobo-dzień w hotelu trzygwiazdkowym kosztuje ok. 30 euro. Standardowe wczasy trwają 7 noclegów. Organizator turystyki stracił więc 819 zł (7 x 30 x 3.90) od osoby. Do tego dochodzą koszty organizacji, wynajmu autokarów, pilotów i rezydentów. Przyjmijmy więc, dla prostego rachunku, że kolejne straty będą wynosić 281 zł od osoby. W sumie 1100 zł. Do tej okrągłej sumki doliczmy marżę dla firmy, niech będzie 100 zł, a także zysk z wycieczek fakultatywnych, czyli kolejne 100 zł. Strata wynosi już 1300 zł. A to tylko szacunkowe liczby. W najczarniejszym scenariuszu organizator turystyki musi jeszcze zapewnić bezpieczny powrót swoim klientom, a także części zwrócić pieniądze – choć to zależy od podpisanej umowy i tego, czy było zawarte ubezpieczenie od kosztów rezygnacji. Dlatego na potrzeby tych wyliczeń przyjmijmy, że właściciel takiego biura podróży traci bezpowrotnie 1300 zł od każdej osoby.

BEATYFIKACJA JANA PAWŁA II

Beatyfikacja Jana Pawła II jest manną z nieba dla Włochów. Na 3 dni przed ogłoszeniem oficjalnej daty ceremonii beatyfikacji Kuria Rzymska wynajęła setki, jeśli nie tysiące miejsc noclegowych w Rzymie i najbliższej okolicy. Oczywiście jeśli podpisali stosowne umowy, to zarezerwowali sobie noclegi po preferencyjnych cenach w stosunku do tych, jakie były po ogłoszeniu terminu beatyfikacji – a wtedy ceny wzrosły dwukrotnie. Za nocleg ze śniadaniem w hotelu*** oddalonym 50 km od stolicy normalnie płaci się ok. 20-25 euro. W połowie stycznia ten sam hotel kosztował już 50 euro. Obecnie w stolicy Włoch i okolicach ze świecą szukać wolnych miejsc noclegowych. Na beatyfikacji JP II zarobią całe Włochy – od hotelarzy, przez firmy gastronomiczne, sklepy z odzieżą i dewocjonaliami, taksówkarze, komunikacja miejska, sklepikarze, piloci i przewodnicy po Wiecznym Mieście, a także właściciele atrakcji turystycznych itd. Początek maja będzie ogromnym zastrzykiem gotówki dla przedsiębiorców, do Rzymu i Watykanu ma przyjechać 2 miliony pielgrzymów – niech każdy z nich zostawi tylko 50 euro, wtedy Włosi zarobią 100.000.000 euro  (ok. 390.000.000 zł). Zarobią także przedsiębiorcy polscy, którzy sprzedają pielgrzymki do Rzymu w terminie beatyfikacji. Cena takiego wyjazdu to ok. 1500 zł os od osoby (wszystko zależy od ilości dni i programu pielgrzymki), a zarobek biura to ok. 250 zł. Oprócz organizatorów turystyki zarobią także agenci i pośrednicy oraz firmy transportowe. Na pogrzeb JP II pojechało ok. 1,5 mln Polaków, na ceremonię beatyfikacji niech pojedzie tylko połowa z nich, więc ok. 750 tys., jeśli przyjmiemy, że połowa podróżnych  skorzysta z usług biura i zostawi właśnie 250 zł, wtedy w rękach polskich przedsiębiorców zostałoby ok. 187.500.000 zł (250 zł x 750.000).

Co ma piernik do wiatraka?

Wszechobecny kryzys gospodarczy dotyka przede wszystkim te kraje, te narody, które żyły na kredyt, a przede wszystkim ludzi nastawionych na bezmyślny konsumpcjonizm. Obecny kryzys zaczął się od Stanów Zjednoczonych, przeszedł szybko do Europy, a następnie odbił się czkawką na giełdach w innych krajach. Grecja, Hiszpania, Irlandia, Portugalia – to właśnie żniwo życia na krechę. Aby uniknąć gospodarczej katastrofy, trzeba zmienić podejście do stylu życia, zniwelować konsumpcjonizm i częstotliwość zaciągania kredytów – one tylko na mogą ułatwić życie, na pewno nie są sposobem na nie.

A na koniec zapraszam do zapoznania się z filmem pt. The American Dream, który zainspirował mnie do stworzenia tego wpisu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s