O przedpremierowych recenzjach „Bitwy Warszawskiej” w reż. J. Hoffmanna

Dwa dni temu przez YouTube został udostępniony drugi zwiastun nowego filmu Jerzego Hoffmanna pt. 1920 Bitwa Warszawska 3D. Trailer rozpoczął lawinę negatywnych komentarzy dotyczących tej produkcji. Przyznam szczerze, że nie wiem do końca dlaczego. Rozumiem, że zapowiedź nie zrobiła furory, ale absolutnie nie widzę powodów, aby wyrażać się aż tak źle o całym obrazie, który jeszcze nie powstał.

Pierwszorzędną, wręcz – tytułową zaletą filmu jest temat – bitwa warszawska z 1920 r. to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii XX wieku, nie tylko Rzeczpospolitej, ale także tego regionu Europy. Przypomnę, jeśli ktoś zapomniał, że Wojsko Polskie powstrzymało Armię Czerwoną przed inwazją i obroniło kraj i Zachodnią Europę przed komunizmem. Gdyby ta bitwa okazała się klęską, nie wiadomo jak potoczyłyby się losy naszego państwa. Dlatego patos, jeśli faktycznie wystąpi, będzie dokładnie tam, gdzie powinien być. Dlaczego mielibyśmy nie chwalić się tak ważnym zwycięstwem? Patos, heroizm – w przypadku Breaveheartu (reż. Mel Gibson) czy Pearl Harbor (reż. Michael Bay) jest dopuszczalny, dlaczego więc w przypadku Bitwy Warszawskiej miało by go zabraknąć?

Dziwią mnie również oceny gry aktorskiej. Czy po trzyminutowym zwiastunie można jednoznacznie orzec o talencie aktorskim lub jego braku? Z takimi opiniami poczekałbym do 30 września, kiedy rozpocznie się emisja filmu. Hoffmann skompletował świetną obsadę – D. Olbrychski, B. Linda, B. Szyc, A. Domagarow, a także Natasza Urbańska będą ozdobą tej produkcji. Największą zaś gwiazdą ma szansę stać się wyśmienita artystka estradowa. Jak do tej pory Urbańska grała w filmach tylko role epizodyczne i mało znaczące, widz mógł ją za to poznać z desek teatrów i popularnych programów rozrywkowych. Zarówno w Teatrze Buffo jak i w innych sztukach Natasza zbiera mnóstwo pozytywnych recenzji, dlaczego więc ktoś zakłada, że w pełnometrażowym filmie zagra „drętwo”? W mojej ocenie trudniej jest być dobrą aktorką w teatrze niż w filmie, gdzie jedną scenę można wielokrotnie powtarzać.

Czekam z niecierpliwością na 30 września, czyli na dzień premiery Bitwy Warszawskiej. Czy Hoffmannowi uda się stworzyć ucztę dla oczu i serca? To się jeszcze okaże. Z pewnością film opowiada historię ważną dla naszej narodowej tożsamości, o autentycznych dramatach i poświęceniach, o ludziach, którzy musieli zmierzyć się z widmem komunizmu, poświęcić się dla dobra Ojczyzny, porzucić rodzinny dom ze świadomością, że już nigdy mogą do niego nie wrócić. W czasach, gdy patriotyzm wywołuje negatywne konotacje, powinno być więcej takich produkcji, aby podnieść samoocenę Polaków i zatraconą dumę narodową, aby pokazać jedność i siłę w obliczu zewnętrznego wroga.

Zapraszam do zapoznania się z tekstem:
Z wiarą na bagnety – recenzja „Bitwy Warszawskiej 1920.

5 thoughts on “O przedpremierowych recenzjach „Bitwy Warszawskiej” w reż. J. Hoffmanna

  1. O, nawet niezły ten trailer jest. Jak na polski film. I tu cała słabość wychodzi – jak porównamy to z tym, co się robi z zagranicą to efekt jest mizerny jednak. No i Olbrychski – zupełnie mi nie pasuje w tej roli. Ale zobaczymy we wrześniu. Lubię patetyczno-heroiczne kino.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s