O Kocie w Butach

Ostatnia część przygód zielonego ogra nie przyniosła spodziewanych, dużych zysków. Prawdopodobnie brak finansowego sukcesu był jedną z ważniejszych przyczyn rozpoczęcia prac nad nową animacją, której głównym bohaterem stał się znany łowca nagród – i jednocześnie przyjaciel Shreka – Kot w Butach.

Specjaliści z DreamWorks przedstawili bardzo ciekawą  komedię korespondującą z wieloma tekstami kultury. W przypadku Shreka i Kota w Butach intertekstualność jest wpisana w ich naturę, a przygody rudego kocura są nią wypełnione aż do przesytu – już na samym początku Kot umieszczony w wiklinowym koszu trafia do San Ricardo niczym Mojżesz do Egiptu. Nawiązywanie do innych bajek – magicznych fasolek oraz filmowych pierwowzorów – Kobiety Kot w przypadku Kitty Softpaws, a także kreowanie Kota na super bohatera podobnego do Zorro i Batmana (wyjęty spod prawa obrońca sprawiedliwości), to zabiegi ciekawe, nadające świetny klimat produkcji.

Kot w Butach to postać wielopłaszczyznowa. Został wykreowany na  wyśmienitego szermierza, kochanka, bawidamka, przyjaciela i słodkiego kociaka. Jest również wyrafinowany i nietuzinkowy jak typowy sierściuch. Jego kotowatość zawsze wyjdzie na jaw – pije mleko czy goni za zajączkami (refleksjami świetlnymi). W połączeniu tych cech dostrzegam największą zaletę Kota, dzięki takiej konstrukcji można poruszyć wątki poważne, można by nawet rzecz – egzystencjalne, oraz tematy lekkie, infantylne czy typowo humorystyczne. Do Puszka pasuje w sumie wszystko. To połączenie przyczyniło się do takiej popularności Chupakabry, bo między innymi takie imię przylgnęło do niego, i dało impuls do nakręcenia filmu o kocie ze szpadą i w kapeluszu.

Pod względem audiowizualnym film stoi na bardzo wysokim poziomie – co z resztą chyba nikogo nie dziwi. Ciekawe krajobrazy i scenerie, operowanie pewną stereotypową wizją miejsc – więzienie, karczma, oraz osób – Komendant, Humpty Dumpty, sprawia, że widz otrzymuje to, czego się spodziewa w danej chwili. Czarny bohater to typowy schwarz charakter, a od postaci pozytywnych od razu czuć, że są autentyczne w swojej „dobroci”. Do zalet produkcji trzeba też dodać dopasowaną muzykę współgrającą z obrazem, potęgującą odpowiedni klimat – wszystko to sprawia, że Kota w Butach ogląda się z przyjemnością. Kolejnym plusem jest fakt, że została stworzona w technologii 3D – jak przystało na każdą kasową animację.

W mojej ocenie Kot w Butach na pewno nie jest lepszy od pierwszej i drugiej części Shreka, jednak sklasyfikuję tę produkcję całkiem wysoko na liście moich ulubionych animacji. To naprawdę niezły film i dobry sposób na odpoczynek.

O fabule opowiem jedynie tyle, że główny bohater spotyka na swej drodze swojego największego wroga, a kiedyś najlepszego przyjaciela. Kot staje przed wyborem, czy wybaczyć znajomemu z dawnych lat i mu pomóc, czy odejść w swoją stronę. Jaką decyzję podjął rudy sierściuch? Tego nie zdradzę, obejrzyjcie film sami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s