Tydzień z polską muzyką, dzień 6

Kantyczka z lotu ptaka to jeden z najlepszych utworów fenomenalnego trio złożonego z wielkich artystów: Jacka Kaczmarskiego, Przemysława Gintrowskiego oraz Zbigniewa Łapińskiego. Mimo upływu lat ten utwór podoba mi się tak samo, jak wtedy, gdy po raz pierwszy go usłyszałem.

Polskie pieśni protestu

Aby przypomnieć o 30. rocznicy wprowadzenia Stanu Wojennego przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego i Wojskową Radę Odrodzenia Narodowego, przedstawię kilka mniej i bardziej znanych protest songów. Temat jest bardzo szeroki, nawet nie będę próbował przedstawić pewnej reprezentacyjnej grupy takich piosenek. Dobierając poniższy repertuar kierowałem się raczej odczuciami estetycznymi i własnym gustem muzycznym, niż tematem podejmowanym przez artystę wykonującego dany utwór.

W dniu dzisiejszym i tak będzie pojawiało się mnóstwo informacji o 13 grudnia ’81, dlatego ja Stan Wojenny potraktuję jako przyczynek do tego wpisu.

Rota

To utwór poetycki Marii Konopnickiej, a także pieśń hymniczna. Pierwszy raz Rota została opublikowana w 1908 w czasopiśmie Przodownica. Powstała pod wpływem oburzenia prześladowaniami polskości w zaborze pruskim. Jest to pierwsza polska pieśń protestu (albo jedna z pierwszych).

tekst: Maria Konopnicka
muzyka: Feliks Nowowiejski
wykonanie: Warszawski Chór Międzyuczelniany

Siekiera, motyka

Utwór rozpowszechniony dzięki filmowi muzycznemu pt. Zakazane piosenki z 1946 w reż. Leonarda Buczkowskiego. Pierwotnie Siekiera, motyka śpiewana była przez mieszkańców okupowanej Warszawy, powstała w 1942 r., opowiadała o życiu w zniewolonej stolicy. Panował zakaz śpiewania tego utworu. Autorką tekstu była Anna Jachnina.

Dziwny jest ten świat

Tekst i muzyka: Czesław Niemen. Piosenka pierwotnie miała być protestem ideowym przeciwko socjalistycznym władzom w Polsce, jednak w 1967 r. owa władza postanowiła nagrodzić ten utwór za ideowe walory tekstu piosenki. Partia zamiast zwalczać Niemena i jego utwór postanowiła przyjąć go za dobrą monetę, dlatego w Opolu ’67 artysta otrzymał nagrodę szefa Radiokomitetu Włodzimierza Sokorskiego. Władza ludowa radziła sobie na różne sposoby ze swoimi ideologicznymi wrogami…

Protest dance

Piosenka Protest dance Renaty Przemyk powstała w 1990 roku i odnosi się do zmian ustrojowych w Polsce. Sam tytuł utworu wskazuje już na jego przesłanie, a wystarczy wsłuchać się w tekst i odnieść go do transformacji ustrojowej z przełomu lat 80. i 90., aby odnaleźć wiele aluzji do ówczesnej sytuacji politycznej.

Psalm stojących w kolejce

Psalm stojących w kolejce to jedna z najbardziej znanych piosenek Katarzyny Prońko. Po wprowadzeniu Stanu Wojennego zyskała jeszcze większą popularność ze względu na niektóre, bardzo dobitne sformułowania w tekście. Utwór Prońko był protestem przede wszystkim przeciwko sytuacji społeczno-gospodarczej w Polsce. Popularność tego utworu zbiegła się z ogłoszeniem Stanu Wojennego, przez co tym bardziej kojarzona jest z tym okresem.

Mury

Na zakończenie dodam piosenkę, która nie jest przykładem protest songu, ale przez wiele osób uważana jest za jego wzór. Myślę o utworze Mury Jacka Kaczmarskiego. Zwróćcie uwagę na ostatnie wersy tekstu, w którym artysta przedstawia zakończenie historii młodego i natchnionego śpiewaka – mury rosną, a u jego nóg kołysze się łańcuch, który chciał zerwać. Sam Kaczmarski powtarzał w różnych wywiadach, że ten utwór wcale nie ma pozytywnego zakończenia, a artysta nie udziela w nim rad, co jest dość charakterystyczne dla protest songów. Co ciekawe, na wielu koncertach ostatnia zwrotka, ta pesymistyczna, była wygwizdywana przez słuchaczy, którzy nie zgadzali się z jej przesłaniem.

A wam jakie pieśni protestu przychodzą do głowy?

Viva Evita!

Dzieje człowieka – wypełnione jego wzlotami, upadkami, wojnami, miłościami, zdradami czy żądzą zemsty – są świetnym zbiorem inspiracji dla ludzi sztuki. Jednakże powieści, malarstwo, teatr, muzyka, wypełnione dziełami opartymi na autentycznych wydarzeniach, zazwyczaj przedstawiają historie mężczyzn – żołnierzy, polityków, poetów. Artyści rzadko podejmują wątki związane z realnym życiem kobiet. Czy tego chcemy czy nie, społeczeństwa zachodnie się zdecydowanie zmaskulinizowane, parytety zaś nie rozwiążą tej sprawy. Warto jednak podkreślić, że coraz częściej i głośniej pojawia się termin herstoria (gra słów z ang. his-toria oraz her-storia). Dziś chciałbym przypomnieć o najsłynniejszej Argentynce XX w.

Maria Eva Duarte de Peron swoim życiem pokazała całej Argentynie, że pochodzenie nie ma znaczenia, że liczy się talent, zacięcie i konsekwentne dążenie do celu. Evita urodziła się w niewielkiej wsi niedaleko Los Toldos, oddalonego od stolicy kraju ponad 300 km. W wieku 15 lat wyjechała do Buenos Aires, gdzie rozpoczęła karierę. Maria Eva była aktorką przede wszystkim radiową, filmy z jej udziałem nie odnosiły takich sukcesów jak audycje Radia El Mundo, a potem Radia Belgrano. Oprócz tego była także modelką. Gdy stała się rozpoznawalna, zaangażowała się w politykę.

Pierwszym ważnym krokiem Evy Duarte w świat prominentów rządowych było poznanie Juana Perona, wtedy jeszcze Sekretarza Pracy. Do tego spotkania doszło na gali charytatywnej 22 stycznia 1944 r. Niedługo po tym zamieszkali ze sobą, a związek małżeński zawarli rok później. W 1946 r. Juan Peron został wybrany prezydentem Argentyny. Eva nie spoczywała na laurach, nigdy nie była w cieniu męża. Założyła i prowadziła Fundację Evy Peron, pełniła funkcję Ministra Pracy i Zdrowia, wspierała związki zawodowe, broniła praw kobiet, a także założyła kobiecą partię polityczną. W 1951 kandydowała nawet na stanowisko vice-prezydenta, ale opór najwyższych urzędników i wojskowych, a także pogarszający się stan zdrowia zmusiły ją do rezygnacji z kandydowania.

Eva Peron zmarła w 1952 r. Przed śmiercią otrzymała tytuł Duchowej przywódczyni narodu przyznany przez Kongres. Dla Argentyńczyków była symbolem walki i pasji.

Powyżej przedstawiłem bardzo pozytywną biografię Evity. Naświetliłem w niej Evę Peron, jako osobę wręcz kryształową, o czystych intencjach. Czy faktycznie taka była? Na pewno taka wizja funkcjonuje, jednak nie jest ona jedyna. Dlatego zachęcam do zapoznania się z musicalem Evita, w którym ukazano ciemną stronę tytułowej bohaterki. Po obejrzeniu tego filmu, widz zobaczy, jak prezentuje się inna wersja jej kariery, w jaki sposób – według wielu – pięła się na szczyt, a także jak traktowała tych, dzięki którym osiągnęła owy szczyt. W musicalu z 1996 r. (reż. Alan Parker) w Evę Peron wcieliła się Madonna, zaś narratorem był Ché, odgrywany przez Antonio Banderasa.

Undergroundowe przedstawienie w Lublinie

„Metro” od 20 lat niepodzielnie króluje na scenie w Polsce, a wystawiane było również za granicą w renomowanych teatrach, m. in. w Nowym Yorku na Broadwayu w Teatrze Minskoff, w Operetce Moskiewskiej oraz Sankt Petersburgu, a także w Roubaix i Orléans we Francji. Dziś najsłynniejszy polski musical został wystawiony także w Hali Globus w Lublinie.

Bohaterowie „Metra” to młodzi ludzie, artyści nie mogący odnaleźć się w rzeczywistości nastawionej na zbijanie fortuny. To grupka idealistów, próbująca stworzyć coś samodzielnie, nie myśląc o pieniądzach, chcąca realizować siebie. Przeciwwagą dla nich jest bogaty reżyser i właściciel teatru – Filip (Janusz Józefowicz), chcący zrobić wielkie show i sporo na nim zarobić. W przedstawieniu widz zobaczy dwie skrajne postawy – idealisty i materialisty. Autorzy spektaklu nie odpowiadają, która droga życiowa jest lepsza, pozostawiają widzom miejsce na podjęcie samodzielnej decyzji.

Piosenki były rewelacyjne, gra aktorska dobra, a uroda kobiet powalająca – czego chcieć więcej? Do szczęścia wystarczyłby jeszcze dobry sprzęt, aby uniknąć szumów i trzasków, które prześladowały widzów podczas spektaklu. Najtrudniejsze zadanie mieli aktorzy pierwszoplanowi Natalia Srokocz (Ania) i Jerzy Grzechnik (Jan), którzy musieli mierzyć się nie tylko ze sztuką, ale także ze swoimi poprzednikami. Edyta Górniak, Kasia Groniec czy Robert Janowski dzięki temu musicalowi zaczęli być rozpoznawalni i doceniani, a ich wykonania po 20 latach dalej powalają.

Ciekawostka: w „Metrze” występowała także Doda.

Wywiad z Jackiem Kaczmarskim

Dziś chciałbym się z wami podzielić wywiadem, który Jacek Kaczmarski udzielił w 1993 r. Polskiej Telewizji. Tematem tej rozmowy była niepodległość. Oprócz tego bard przedstawił swój pogląd na „wolność” i komunizm, mówił także sporo o historii, kulturze i literaturze.

Jacek Kaczmarski był dla mnie wielkim człowiekiem – jako muzyk, poeta, ogólnie jako artysta. Z jego twórczością spotkałem się prawie 10 lat temu. To była miłość od pierwszego usłyszenia. W twórczości Kaczmarskiego odpowiadało mi wszystko – styl, muzyka, a także tematyka jego utworów. Jest to jeden z tych artystów, którego piosenki mogę słuchać bez końca. Kaczmarski stworzył ponadczasowe pieśni, które na pewno będę puszczał swoim dzieciom. Z resztą nie tylko muzyka jest godna podziwu. Jego piękna polszczyzna, sposób wysławiania się i formułowania myśli, zasługuje na najwyższe laury.

Mimo, że wywiad został udzielony ponad 17 lat temu, to nic nie stracił ze swojej aktualności. Z powodzeniem można odnieść go do obecnej sytuacji polityczno-społecznej, a także na przykład do obchodów I rocznicy katastrofy smoleńskiej. Dlatego gorąco polecam zapoznać się z tym materiałem.

Koncert Andrzeja Kołakowskiego

W najbliższy czwartek (7 kwietnia) o godz. 18:00 rozpocznie się koncert Andrzeja Kołakowskiego. O tym artyście pisał wcześniej w kontekście Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jego pieśni poruszają historyczno – religijno – społeczno – polityczne tematy, a te najpopularniejsze są właśnie o Żołnierzach Wyklętych. Kołakowski to działacz opozycyjny, bard, poeta i pedagog.

Koncert jest zorganizowany przez Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum działający przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Kołakowski to absolwent KUL-u, w 1989 r. ukończył pedagogikę. W 2006 r. obronił pracę doktorską pt. System instytucjonalnej opieki całkowitej nad dzieckiem w Polsce w latach 1945 -1956 i jego realizacja w domach dziecka w województwie gdańskim. W 2008 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za działalność opozycyjną w latach ’80. W najbliższy czwartek będzie gościł w Lublinie.

Koncert odbędzie się w Starej Auli, w Gmachu Głównym KUL-u przy Alejach Racławickich 14.

Zapraszam serdecznie w imieniu swoim i organizatorów. A teraz zachęcam do wysłuchania jednego z najbardziej znanych utworów Andrzeja Kołakowskiego:

Piotr Wolwowicz wrogiem Polski Ludowej

Zapraszam do obejrzenia dwóch kawałków pochodzących z programu rozrywkowego Must Be the Music: Hrabia „Warszafka” oraz Piotr Wolwowicz „Pytasz mnie”. Zaintrygowały mnie komentarze jurorów, a dokładniej brak konsekwencji w sposobie oceniania.

„Macie coś do powiedzenia i to ważne, w muzie i w tekstach. Czy to się komuś podoba to już jest indywidualna sprawa słuchacza”.

„Jakieś bogoojczyźniane, takie patriotyzmy, to jest coś okropnego, nie daj się w to wciągnąć. Nie idź tą drogą!”

W przypadku „Warszafki” ocenione zostało wykonanie piosenki, jurorzy zdystansowali się do treści, uznając że ma drugorzędne znaczenie. Piotr Wolwowicz, który zaśpiewał piosenkę patriotyczną Andrzeja Rosiewicza pt. „Pytasz mnie”, nawet nie został oceniony. Dlaczego? A bo temat utworu był zły, bo piosenki „bogoojczyźniane” nie nadają się do takiego programu.

Jurorzy mają bardzo słabą pamięć…

Reakcja internautów na ocenę jury była natychmiastowa. Wykonanie Wolwowicza jest aktualnie wśród najpopularniejszych utworów na YouTube w kategorii „Rozrywka”. Na Facebooku zostało założone konto „Piotr Wolwowicz„, na którym wyrażane są najróżniejsze opinie dotyczące zarówno wykonania piosenki Rosiewicza, jak i oceny jurorów.

A co wy myślicie o tym repertuarze i o jury?