Koniec „polskich” obozów koncentracyjnych?

W 73. rocznicę wybuchu II wojny światowej Instytut Pamięci Narodowej uruchomił stronę internetową poświęconą obozom koncentracyjnym, które zostały założone przez Niemców na terenie państwa polskiego. Witryna jest dostępna w dwóch językach – polskim i angielskim. Skierowana jest przede wszystkim do odbiorców zagranicznych, aby przekazać „prawdę historyczną” o obozach, które mylnie nazywane są „polskimi”.

Serdecznie zapraszam do zapoznania się ze stroną i materiałami zamieszczonymi na niej. Jest tam zawartych sporo informacji przedstawionych w bardzo przystępnej formie. Witryna IPN-u dostępna jest w tym miejscu:

http://www.truthaboutcamps.eu/

Piec z krematorium na Majdanku w Lublinie

Reklamy

Tydzień z „ZIU-tkiem”!

Lipiec w Lublinie jest świetnym miejscem dla miłośników gier planszowych i bitewnych. Za sprawą Fabryki Gier Historycznych, Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie oraz NSZZ „Solidarność” Region Środkowowschodni wszyscy zainteresowani planszówkami będą mieli okazję pograć w wiele różnorodnych gier. Wczoraj, czyli 8 lipca rozpoczął się Lipiec z grami planszowymi! 32. rocznica Lubelskiego Lipca ’80 na wesoło! Cykl tych imprez skończy się 25 lipca wielkim turniejem W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80 w sklepie Wargamer przy ul. Głębokiej.

Natomiast teraz serdecznie zapraszam na Tydzień z ZIU-tkiem, czyli codziennie spotkania z grami planszowymi w zabytkowym trojelbusie udostępnionym specjalnie dla nas przez MPK Lublin. Program Tygodnia z ZIU-tkiem przedstawia się następująco:

14 lipca, 9:00 – 15:00,
– Dzień z grami planszowymi o tematyce historycznej („W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”, „303”, „Awans”, „Kolejka”, „Pamięć ’39”).

15 lipca, 17:30 – 20:00,
– Dzień z grami planszowymi o tematyce historycznej („W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”, „303”, „Awans”, „Kolejka”, „Pamięć ’39”),
– turniej w grę „303”.

16 lipca, 11:00 – 15:00,
– Dzień z grami planszowymi o tematyce historycznej („W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”, „303”, „Awans”, „Kolejka”, „Pamięć ’39”),
– turniej w grę „Kolejka”,
– wystawa IPN „Stąd ruszyła lawina” (do 19 VII).

17 lipca, 11:00 – 15:00,
– Dzień z grami planszowymi o tematyce historycznej („W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”, „303”, „Awans”, „Kolejka”, „Pamięć ’39”),
– Pokazy gier historycznych przygotowane przez sklep Wargamer.

18 lipca, 13:00 – 20:00,
– Dzień z grami planszowymi o tematyce historycznej („W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”, „303”, „Awans”, „Kolejka”, „Pamięć ’39”),
– turniej w grę „W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”,
– prelekcja Marcina Dąbrowskiego o „Lubelskim Lipcu ’80”.

19 lipca, 15:00 – 19:00,
– Dzień z grami planszowymi o tematyce historycznej („W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”, „303”, „Awans”, „Kolejka”, „Pamięć ’39”),
– Pokaz i nauka gry w „Szlachecką Grę Karcianą Veto!”.

20 lipca, 11:00 – 15:00
– Dzień z grami planszowymi o tematyce historycznej („W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”, „303”, „Awans”, „Kolejka”, „Pamięć ’39”).

21 lipca, 13:00 – 20:00
– Dzień z grami planszowymi o tematyce historycznej („W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”, „303”, „Awans”, „Kolejka”, „Pamięć ’39”).
– turniej w grę „W Zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”,
– pokaz i nauka gry w bitewną grę historyczną „Ogniem i mieczem”.

Wszystkie atrakcje w ramach Tygodnia z ZIU-tkiem są bezpłatne i odbywają się na placu przed Bramą Krakowską w Lublinie.

Ferie z grami planszowymi!

IPN informuje:

Lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej serdecznie zaprasza uczniów do wzięcia udziału w turnieju planszowych gier historycznych, który odbędzie się podczas ferii zimowych w dniach (dwukrotnie od wtorku do czwartku):

31.01 – 02.02 – godz. 10.00–15.00
07.02 – 09.02 – godz. 10.00–15.00

w sali konferencyjno-wystawienniczej IPN przy ul. Staszica 22A w Lublinie.

Turnieje i naukę gier poprowadzą doktoranci Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, autorzy i projektanci planszowych gier historycznych, twórcy projektu „Fabryka Gier Historycznych”.

Podczas turnieju będzie można zagrać m.in.:

  • w grę planszową pt. „Kolejka”, która opowiada o realiach życia codziennego w latach schyłkowego PRL. Zadanie graczy (od 2 do 5) wydaje się proste. Muszą wysłać swoją, złożona z pięciu pionków, rodzinę do sklepów na planszy i kupić wszystkie towary z wylosowanej listy zakupów. Problem polega jednak na tym, że półki w pięciu osiedlowych sklepach są puste…
  • w „303”, czyli w szybką wojenną grą planszową dla dwóch osób. Jeden z graczy dowodzi RAF broniącym Wielkiej Brytanii, a drugi atakuje niemieckim Luftwaffe. Zadaniem lotnictwa Trzeciej Rzeszy jest zbombardowanie Londynu, a celem lotnictwa alianckiego powstrzymanie agresora. Każdy z graczy dysponuje sześcioma różnymi samolotami za pomocą których prowadzi operację wojenną na planszy, nawiązującej do stołu dowodzenia RAF. Podniebne pojedynki rozstrzygane są przy użyciu specjalnie zaprojektowanych kości.
  • w „Pamięć ’39”, opartą na zasadach popularnej gry „Memory”; wprowadza uczniów w tematykę kampanii wrześniowej 1939 r., operując archiwalnymi zdjęciami. Dołączona do gry broszura zawiera komentarz historyczny do poszczególnych fotografii.

A także w inne gry o tematyce historycznej, np. w „W zakładzie. Lubelski Lipiec ’80”.

Zwycięzcy poszczególnych konkursów otrzymają cenne nagrody ufundowane przez Instytut Pamięci Narodowej!

W imieniu swoim i organizatorów serdecznie zapraszam na ferie z grami planszowymi w IPN-ie. Zapowiada się świetna zabawa. Wstęp na tę kulturalną imprezę jest oczywiście bezpłatny.

Polityka historyczna w Polsce

Początkowo wpis chciałem okrasić tytułem „Polska polityka historyczna”, jednak doszedłem do wniosku, że takie sformułowanie jest zupełnie nieadekwatne do stanu faktycznego. Wydaje mi się, że w Polsce nie ma jednej dominującej siły, która narzuca taką, a nie inną politykę historyczną. Oczywiście można wyróżnić główne nurty propagowane przez różne instytucje — wśród których na pewno jest władza ustawodawcza, a także władze samorządowe — jednak żadna z nich nie zdobyła, w sposób naturalny, a nie administracyjny, znaczącej przewagi nad innymi. Dlatego zamiast opisywać działania konkretnych organizacji, przedstawię kilka ogólnych spostrzeżeń związanych z tym tematem.

Realizacja polityki historycznej odbywa się na kilku płaszczyznach, jedną z nich jest szkoła. Dzieci i młodzież od początku swojej edukacji są karmione różnymi frazesami, a w dalszym procesie edukacji ugruntowują wyrobione wcześniej przekonania. Dość wyraźnym przykładem obecnej polityki historycznej jest promowanie Unii Europejskiej (od razu zaznaczę, że podawane przeze mnie spostrzeżenia nie mają charakteru wartościującego). Po 2004 roku w podręcznikach do wiedzy o społeczeństwie Unia Europejska stała się jednym z ważniejszych tematów. Stosunkowo mało informacji jest natomiast o Grupie Wyszehradzkiej, Trójkącie Weimarskim, Inicjatywie Środkowoeuropejskiej czy chociażby Radzie Państw Morza Bałtyckiego.

W ramach polityki historycznej ograniczana jest ilość godzin historii w szkole. Ze swoich lat szkolnych pamiętam, że na żadnym etapie edukacji nie udało nam się dojść do okresu po II wojnie światowej. Zazwyczaj kończyliśmy mniej więcej na dwudziestoleciu międzywojennym. Dlaczego ważniejsze było poznać formowanie się państwa Mieszka I, a nie formowanie się PKWN-u albo wolnej Polski po 1989? System edukacji kładzie nacisk na historię dalszą, niemającą niemal żadnego znaczenia na czasy obecne, zaś zapomina o dostarczeniu informacji aktualnych i mających realny wpływ na obecną sytuację geopolityczną. Niestety WOS nie nadrabia tych braków, gdyż koncentruje się na czymś zupełnie innym. Przeniesienie punktu ciężkości z nauczania dziejów Piastów i Jagiellonów na historię XX wieku przyniosłoby więcej praktycznych korzyści, niż nauka o początkach państwa polskiego. Pozbawianie wiedzy aktualnie przydatnej, przekładającej się również na świadomość historyczną młodych ludzi, podważa fundament wspólnoty narodowej.

Kolejną, chyba najważniejszą sferą oddziaływania na świadomość historyczną ludzi, są media. Nie od dziś funkcjonuje powiedzenie, że „media czwartą władzą”, a także że „media kłamią”. Większość osób potrafi powtórzyć te frazesy, jednak obawiam się, że jedynie część zastanowiła się nad nimi i w konsekwencji krytycznie przygląda się doniesieniom radia czy telewizji.

Przykładem niech będą tegoroczne: Marsz Niepodległości i kontrmanifestacja zorganizowana przez Porozumienie 11 listopada. We wszystkich stacjach telewizyjnych ukazano chuliganów i agresywnie zachowujących się demonstrantów. Niektóre stacje postawiły znak równości między kibolami a uczestnikami Marszu Niepodległości oraz między kontrmanifestantami a lewakami.

Oba te przekazy są niepełne, pokazujące jedynie wycinek wszystkich wydarzeń. 11 listopada w Warszawie zatrzymano tylko ponad 200 osób za demolowanie i rozróby, przy czym tę liczbę mniej więcej równo należy podzielić, ponieważ zatrzymano osoby z obu stron sporu. Na samym Marszu, w zależności od osób i instytucji wyliczających, było od 20 do ponad 90 tys. ludzi. [źródła: strona organizatorów, blog Romualda Szeremietiewa]. Uczestnicy przygotowali ogromne flagi, śpiewali patriotyczne pieśni, a wielu z nich przyszło całymi rodzinami, aby celebrować najważniejsze święto państwowe w RP. Tych obrazów nie pokazała żadna telewizja, informacje o tym można było czerpać przede wszystkim z portali społecznościowych i filmów z YouTube.

Nie mam natomiast informacji ile osób wzięło udział w wiecu i kontrmanifestacji, jednak jestem pewien, że zdecydowaną większość miała pokojowe zamiary i nie demolowała i nie biegała z pałkami teleskopowymi po ulicach Warszawy.

Odmienną kwestią jest fakt, że największe i opiniotwórcze media lansowały hasło jednej strony – Porozumienia 11 listopada. Ich głównym sloganem było tradycyjne wręcz: „Faszyzm nie przejdzie”. Jednak tylko nieliczni dziennikarze i publicyści stanęli w obronie organizatorów Marszu Niepodległości, wyjaśniając, że faszyzm nie jest adekwatnym pojęciem i nie należy łączyć go z Marszem. Dużo gorszą rzeczą, przynajmniej takie odniosłem wrażenie, było bardzo neutralne podejście mediów do grup anarchistów z Niemiec. (W moich odczuciu anarchiści, z fundamentalnych powodów, stanowią duże większe niebezpieczeństwo, niż faszyści.) Przyzwalanie na tego typu demagogie i powielanie nieprawdziwych informacji jest bardzo niepokojące, może też prowadzić do wielu nieporozumień, a także jest sprzeczne z etyką dziennikarską.

Powyżej opisałem przykład, którym chciałbym dowieść, że pewne grupy społeczne, i to wcale nie małe, są spychane na margines, a ich potrzeby i pozytywne działania bagatelizowane (negatywne opinie i przyczepione łatki zaś hiperbolizowane). Dla mnie jest to jawny przykład polityki historycznej, polegający na chęci obrzydzenia pewnej idei. W tym przypadku idei narodowej z Romanem Dmowskim jako jej symbolem i próbowaniu totalnego stłamszenia jednej odmiany patriotyzmu przy jednoczesnym zachwalaniu „nowego patriotyzmu” i nowego „modelu Polaka”. Media powinny zachować neutralność, jednak dyskurs publiczny wypełniony jest skrajnościami i ciągle podsyca napiętą atmosferę.

Ostatnią płaszczyzną, do której nawiążę, są nazwy ulic, pomniki, popiersia, obeliski upamiętniające wydarzenia i tym podobne architektoniczne spuścizny po czasach słusznie minionych. Swój przykład oprę o naszą stolicę, w której zatrważająco dużo jest takich pozostałości. Fakt ten nazwę paradoksem dekomunizacji.

Ów paradoks polega na tym, że mimo przeprowadzenia dekomunizacji, czyli między innymi usunięcia z przestrzeni publicznej znaków komunistycznych, nazw ulic, czy odsunięcia od sprawowania wysokich urzędów państwowych ludzi związanych z władzą ludową, wiele symboli, nie wspominając o osobach, pozostało na swoich miejscach.

Pierwszym przykładem niech będzie pomnik gen. Zygmunta Berlinga przy ul. Wał Miedzeszyński na Saskiej Kępie w Warszawie. Berling jest bardzo kontrowersyjną postacią. Podczas I wojny światowej służył w Legionach, po wojnie w niepodległym Wojsku Polskim, w którym uzyskał rangę podpułkownika. Jeszcze w trakcie II WŚ Berling zaczął współpracować z Armią Czerwoną, dowodził nawet nieformalną grupą wysokich oficerów, którzy zdecydowali się oddać w dyspozycję Moskwy. W 1941 w tajemnicy dobrowolnie poprzysiągł wierność Związkowi Radzieckiemu, przeszedł szereg szkoleń, a następnie na polecenie Stalina dołączył do armii gen. Andersa, a tam zajmował się szpiegostwem na rzecz ZSRR. W skutek działań i postawy Berlinga w 1943 r., po jego dezercji i ucieczce do Związku Radzieckiego, sąd wojskowy skazał go na śmierć. Nie będę przytaczał dalszej historii Berlinga, to temat na oddzielny wpis.

Czy ideowy komunista, walczący u boku Armii Czerwonej, zasługuje w wolnej i niepodległej Polsce na pomnik?

Jedną z głównych ulic Warszawy jest Aleja Armii Ludowej. AL było wojskiem zorganizowanym przez polskich i sowieckich komunistów, którzy z założenia mieli bardziej pomóc Armii Czerwonej, niż Armii Krajowej. Dowódcą AL był gen. Michał Rola-Żymierski, między innymi Naczelny Dowódca Wojska Polskiego i minister obrony narodowej (1945–1949) i przewodniczący Państwowej Komisji Bezpieczeństwa, Marszałek Polski, członek Prezydium Krajowej Rady Narodowej. Jak widać po wojnie zajmował on najwyższe stanowiska w nowej Polsce.

Armia Ludowa zajmowała się przede wszystkim sabotażem aprowizacji niemieckich, stoczyła też szereg bitew z Niemcami, jednak nie były to ani wielkie, ani znaczące starcia. Udział AL w powstaniu warszawskim był znikomy, przede wszystkim dlatego, że Moskwa zabroniła jej wziąć udział w tej insurekcji.

Na potwierdzenie faktu, że AL wcale nie sprzyjała Rzeczpospolitej, powrócę do 2007 roku, kiedy głośno było o nowelizacji prawa kombatanckiego. Tę nowelizację przygotowały Instytut Pamięci Narodowej oraz Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Na jej mocy żołnierze Armii Ludowej oraz Gwardii Ludowej mieli zostać wyjęci spod prawa kombatanckiego, ponieważ uznano, że działania obu organizacji były wymierzone w suwerenność, niepodległość i integralność Rzeczypospolitej Polskiej.

Jak to się stało, że nazwa tak haniebnej formacji przetrwała proces dekomunizacji i pozostała nazwą dla jednej z głównych ulic w stolicy?

Najbardziej zniesmaczony jestem faktem, że w jednym z najładniejszych parków w stolicy, a dokładnie w Parku Skaryszewskim im. I. J. Paderewskiego, stoi Pomnik Żołnierzy Radzieckich, upamiętniający 26 sołdatów poległych we wrześniu 1944 r. Na wmurowanej w monument tablicy został umieszczony napis:

Wieczna chwała
bohaterom
Armii Czerwonej
poległym w walkach
o wyzwolenie
stolicy Polski
Warszawy

Udział Armii Czerwonej w wyzwalaniu Warszawy jest nikły – ZSRR nie popierało powstania warszawskiego. Konsekwencje „pomocy” Związku Radzieckiego okazały się katastrofalne dla Polski. Po wycofaniu się Niemców Rosjanie zajęli stolicę i rozpoczęli własną okupację, nie oddali jej w ręce Polaków. Warto też przypomnieć, że Związek Radziecki 17 września 1939 r. dokonał agresji na Polskę, która zaowocowała bardzo długą okupacją i wieloma represjami. Dodatkowo wiedząc, jaki cele i nakazy miały komunistyczne służby działające na terenie RP, a potem PRL (Armia Czerwona, NKWD, UB, SB, ogólnie cały aparat represyjny kontrolowany przez Związek Radziecki), jak można było pozostawić taki pomnik?

Takich i podobnych przykładów można mnożyć. Wiele z nich nie budzi już kontrowersji, a mieszkańcy miast z pewnością przyzwyczaili się do widoku pomników czy nazw ulic działaczy zasłużonych dla PRL-u. Godząc się na nie, wykazujemy się także pewną postawą – obojętnością względem naszej przeszłości. Świadomość krzywd, jakie spadły na Polaków z rąk Niemców i Rosjan, nie powinna zostać wyparta. Przeszłość kształtuje przyszłość, nie znając jej, tracimy część narodowego dziedzictwa.

Noc Kultury w lubelskim oddziale IPN-u

Niecały tydzień temu w Lublinie odbyła się chyba największa cykliczna impreza masowa po tej stronie Wisły – Noc Kultury. W tym roku uczestniczyłem tylko w jednym punkcie programu, dlatego całego przedsięwzięcia nie będę oceniał, a jedynie tę cząstkę, na której miałem przyjemność być. Od ok. 18:30 do północy w lubelskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej razem z grupą znajomych, prowadziliśmy prezentacje gier historycznych:

  • 303, Karol Madaj, IPN,
  • Awans – zostań marszałkiem Polski, Karol Madaj, IPN
  • Kolejka, Karol Madaj, IPN,
  • Mali Powstańcy: Warszawa 1944, Filip Miłuński, Wydawnictwo Egmont,
  • Pamięć ’39, Karol Madaj, IPN,
  • Wroniec, Paweł Kołodziejski, Wydawnictwo Literackie,
  • W zakładzie, prototyp, Oskar Walczewski i Iga Bińczyk.

Przez blisko 5 godzin przewinęło się przez IPN mnóstwo ludzi, zaglądali do nas rodzice z dziećmi, młodzież i studenci. Ciężko mi ocenić, jak dużo osób uczestniczyło w tych pokazach, bo fluktuacja była wysoka. W każdym razie spotkanie cieszyło się dużą popularnością, a przybyli goście, sądząc po minach, bawili się bardzo dobrze.

Chciałbym teraz napisać po dwa słowa o tytułach, w które można było zagrać.

303 jest świetne. Gra została też doceniona przez szerszą publiczność – 303 otrzymało tytuł Planszowej Gry Wojennej Roku. Można w nią zagrać w wersji elektronicznej – wystarczy wejść na stronę IPN-u. Proste zasady, szybka rozgrywka, ale jednocześnie dająca sporo pole do popisu. Gracze wcielają się w pilotów RAF-u, których celem jest obrona Londynu, lub pilotów Luftwaffe, ci zaś mają zbombardować stolicę Anglii.

Awans – to karcianka podoba do wojny, polega na zdobywaniu kolejnych stopni wojskowych. Ot, taka sobie zwykła gra, jednak można w nią przyjemnie spędzić czas. Szczególnie, jeśli przeciwnik jest mocny, wtedy partia nabiera smaku. Niezbyt skomplikowane zasady, skąpa graficznie.

Kolejka była hitem wieczoru. To najgłośniejsza gra IPN-u. Podobnie jak poprzednie tytuły, zasady są proste, choć bardziej skomplikowane niż w 303 i Awansie. Przeznaczona jest dla większej ilości graczy – od 2 do 5. Uczestnicy rozgrywki wcielają się w przeciętną rodzinę żyjącą w latach 80, zaś celem gry jest zrobienie zakupów zgodnie z otrzymaną na początku listą. Poszczególnych członków rodziny wysyła się do sklepu, aby stali w kolejce. Cały problem polega na tym, że nigdy nie wiadomo, w jakim sklepie będzie dostawa i ile produktów będzie na sprzedaż.  Świetna gra rodzinna, z dużą ilością losowości, jednak w pewnym stopniu oddająca sytuację panującą w latach 80. Graficznie gra wygląda bardzo atrakcyjnie, jeśli będziecie mieli okazję zagrać w Kolejkę, to z czystym sumieniem mogę polecić ten tytuł.


W Małych Powstańców niestety nie miałem możliwości zagrać, więc mogę tylko powiedzieć, że samo wydanie cieszy oko. Podobnie jak grafiki zawarte w Pamięć ’39 są na równie wysokim poziomie, gra zawiera świetne, klimatyczne zdjęcia związane z wrześniem 1939 r. Pamięć ’39 to gra typu memory, polega na odnalezieniu dwóch takich samych fotografii. Tytuł kierowany do najmłodszych.

Wroniec to gra oparta na opowiadaniu Jacka Dukaja pod tym samym tytułem. Tematyka stanu wojennego, a także wykreowana przez pisarza baśń, powinny być kopalnią pomysłów, jednak autor gry nie potrafił ich wykorzystać. Wroniec to zwykły chińczyk, tylko nawiązujący do fabuły książki. Ogromny potencjał produkcji został zmarnowany – wielka machina promocyjna, która przed premierą podgrzewała atmosferę, zamiast świetnego tytułu wydała zwykłego gniota. Wrońca nie ratuje fakt, że to gra kierowana dla dzieci – chińczyk nie jest dobrym wzorem dla gier edukacyjnych.

Ostatnia gra, jaką chcę przywołać, jest jeszcze prototypem, ale w bardzo zaawansowanym stadium. W zakładzie to autorska produkcja moich znajomych ze studiów – Oskara i Igi. Powstała w ramach Fabryki Gier Historycznych. Akcja dzieje się w lipcu ’80 w Fabryce Samochodów Ciężarowych, gracze wcielają się w pracowników FSC. Każdy na początku partii losuje cel, a następnie realizuje go – jeśli tylko inni gracze na to pozwolą. W zakładzie jest dużo interakcji, są trochę bardziej skomplikowane zasady niż w poprzednich tytułach, ale opanowanie ich nie wymaga ponadprzeciętnego intelektu. Jeśli uda się wydać W zakładzie, to może z powodzeniem konkurować z Kolejką. Tego też życzę Oskarowi i Idze.

Wszystkie wymienione gry mają charakter edukacyjny i kierowane są przede wszystkim do dzieci i młodzieży. Warto poznać te pozycje, chociażby z ciekawości. Polecam przede wszystkim 303 i Kolejkę.

IPN w czasie Nocy Muzeów

Już w najbliższy weekend Noc Muzeów w Warszawie. Z tej okazji Instytut Pamięci Narodowej zorganizował Nocny Festiwal Planszowych Gier Historycznych. Spotkanie odbędzie się w nocy z 14 na 15 maja w godz. 19:00 – 01:00 w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” im. Janusza Kurtyki przy ulicy Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie. Festiwal ma na celu popularyzację gier planszowych jako hobby i jako sposobu propagowania historii. Podczas imprezy będzie można zagrać w liczne gry, które swą tematyką dotykają historii XX stulecia:

  • 303,
  • Kolejka,
  • Memoir ‘44,
  • Mali Powstańcy,
  • Orzeł i Gwiazda,
  • Polska 1939,
  • Szare Szeregi,
  • Twilight Struggle.

Uczestnicy festiwalu będą mogli nie tylko zagrać w powyższe gry, ale również spotkać się z ich wydawcami oraz wziąć udział w specjalnym pokazie zorganizowanym przez firmę Wargamer. Oprócz tego podczas Nocy Muzeów w siedzibie IPN-u będzie można obejrzeć maraton filmowy, w czasie którego widz zobaczy kilkadziesiąt filmów dotyczących wydarzeń z powojennej historii Polski. Dodatkowo każdy będzie mógł stać się uczestnikiem spaceru po wystawie „Plastyka niezależna” ukazującej najważniejsze przejawy niezależnego życia artystycznego w latach 19761989.

Przy okazji zwrócę uwagę, bo pewnie nie wszyscy są świadomi wkładu, jaki ma Instytut Pamięci Narodowej w popularyzowanie gier planszowych dotyczących historii. Mimo, że to stosunkowo młoda inicjatywa dla samego IPN-u, to Instytut stara się wydawać kolejne gry, aby zachęcić młodych ludzi do poznawania interesujących dziejów XX stulecia. IPN ma znaczną siłę przebicia jako organizacja państwowa, a także traktowana jest „poważnie”, przez co ma większe możliwości, jeśli chodzi o współpracę ze sponsorami czy kontrahentami.

Niestety nie miałem okazji zagrać w produkcje z logiem Instytutu, więc nie wypowiem się o jakości samych gier, lecz gdy nadarzy się okazja zagrania w którąś z nich, na pewno z niej skorzystam. Jak do tej pory IPN wydał 4 gry planszowe:

  • 303,
  • Awans – zostań marszałkiem Polski,
  • Kolejka,
  • Pamięć ’39.

Instytut Pamięci Narodowej prowadzi obecnie bardzo ciekawe akcje, nie zajmuje się tylko badaniem XX wieku, ale również promocją historii. Zakres działalności jest dość szeroki – wystawy, konferencje, konkursy dla młodzieży, spotkania z naukowcami i świadkami historii. Jeśli jesteś zainteresowany inicjatywami Instytutu, zapraszam na jego stronę: www.ipn.gov.pl.